Perła z przeceny, czyli gdzie szukać najpiękniejszych książek?

Czasem w najmniej spodziewanym miejscu, na półce między przecenionymi plastikowymi łopatami do śniegu, a zbliżającym się do końca terminu ważności olejem, można znaleźć książkę roku. Książkę arcydzieło, w dodatku także przecenioną, gdyż nie docenioną, a może po prostu nie dostrzeżoną pośród marnej jakości azjatyckich malowanek i smutnych przeróbek starych baśni. Choć szanuję wszystko, co podpada pod miano książki i większość traktuję z uczuciem wysupłanym z okolic serca, niektóre publikacje rozpychają się na mózg i duszę i całe moje ja, gdy w zachwycie dotykam stron, wpatruję się w ilustracje, czytam literki.

Mam przy tym nadzieję, że moje emocje odczuwa potomstwo i również niejasno przeczuwa, że oto mamy przed sobą rzecz wyjątkową, przez którą matka wypieków dostaje. Książkę taką, co to ze świecą szukać, a gdy ogarek gaśnie, nagle bach! I na półce z przecenami w Auchan leży perła. W tym wypadku porównanie trafne, bo i srebrzysto-mleczna i o okrągłości traktująca, czyli o księżycu.


Sami zobaczcie: „Noc bez księżyca” Shiry Geffen i Etgara Kereta. Książka niewielka, a jednak arcydzieło sztuki wszelakiej, drukarskiej, pisarskiej, tłumaczeń i ilustracji. Rzecz doskonała.

Od czego tu zacząć? Od nazwisk? Znaczące i w świecie bywałe na najważniejszych półkach z literaturą dla dorosłych, a teraz nie wątpię, że także dla dzieci.

Etgar Keret to izraelsko-polski poeta, prozaik, reżyser filmowy i wykładowca Wyższej Szkoły Filmowej w Tel Awiwie. Jego publikacje tłumaczone są na dziesiątki języków. W Polsce ukazała się już jedna ciekawa książka dla dzieci z opowiadaniem Kereta, ale głównie godna polecenia przez bajeczne ilustracje rysowniczki Rutu Modan. To „Tata ucieka z cyrkiem” wydane przez oficynę Nisza.


Sam Keret w naszym kraju może być bardziej, niż z roli pisarza, znany z tak zwanego Domu Kereta – artystycznego projektu – plomby mieszkalnej zbudowanej w Warszawie w wąskiej przerwie między blokami. Wąskiej na szerokość 152 cm (!). Jak widać niezmiernie ciekawy człowiek z pana Kereta. Jak również z jego żony Shiry Geffen, reżyserki, aktorki i scenarzystki filmowej. Wspólnie napisali piękną historię o zaginionym księżycu, którego poszukuje mała Zohar. Bez niego nie może usnąć, więc opuszcza ciepłe łóżko i wyrusza w drogę, pokonując strach, wypytując i zaglądając w każdy kąt, gdziekolwiek wydaje jej się, ze migocze upragniony blask księżyca.

Książka jest tłumaczeniem i w tym miejscu wypada docenić erudycję Agnieszki Maciejowskiej (przekład) i Michała Rusinka (dbałość o rymy). Razem ułożyli opowieść o Zohar w bajeczną pajęczynę słów skrzących się od zabawnych akcentów i melodyjnych zwrotów. Chętnie przepisałabym cały tekst, ograniczę się jednak do fragmentu:

„A cóż to? Okrągłe i białe,

I leży w trawie, tak ot?

Nie, to wcale nie księżyc

Lecz jakiś gruby kot!

- Przepraszam bardzo – rzekła Zohar – panie kocie,

Czy może widział pan ostatnio księżyc w locie?

- Och, gdzie ja jestem? – ziewnął rozespany kotek. –

Kto śmie przerwać sen mój o puszeczce szprotek!?

- Poważna sprawa, księżyc zniknął, panie kotku.

Nie ma po lewej go, po prawej i pośrodku…

- Cóż to właściwie za różnica,

Skoro się nie da zjeść księżyca?

- zamiauczał kot i dodał tonem obcesowym:

- Na drugi raz mi nie zawracaj, dziecko, głowy.

Po czym przeciągnął się i zwinął w kłębek ciasny.

A wkrótce przyśnił mu się tuńczyk w sosie własnym.”

 Smaczne wierszyki dla dzieci, autorstwa Michała Rusinka, można zakupić w cenie niższej, niż katalogowa TUTAJ.

O innych wspaniałych strofach i książkach możesz zawsze dowiadywać się pierwszy, gdy zapiszesz się do Klubu Marrudy - zapraszamy. Zapisz się do Klubu Marrudy

Ale nie byłoby piękna tej publikacji bez ilustracji Davida Polonsky’ego. Subtelnych, o ograniczonej gamie barw, a bogatych w graficzne szczegóły. Podkreślających atmosferę nocy, zagubienia dziewczynki i obrazów z jej bujnej dziecięcej wyobraźni. Kto chce zobaczyć, co potrafi artysta, niech odwiedzi jego stronę http://www.dpolonsky.com Dla mnie właśnie stał się kolejnym mistrzem, od którego mam zamiar czerpać estetyczne sugestie i emocje.

Na koniec warto zawrzeć kilka słów uznania dla drukarni Skleniarz, która sprostała artystycznie wymagającej szacie graficznej. Książka jest aksamitna pod palcami, migotliwa od srebra, jakby odbijała blask prawdziwego księżyca.


Wydawałoby się, że dwulatka ciut za mała na takie artystyczne wyzwania, a jednak. Początkowo obojętna, kilka dni temu wysłuchała całej historii, małą rączką głaszcząc srebrno-błękitne ilustracje. Stoi sobie książka na półce obok łóżeczka. Nie namawiam, ale widzę, że są chwile, kiedy to właśnie o Zohar przypomina sobie moja Zonia i sama zdejmuje i przynosi.

Kupiłam od razu kilka egzemplarzy, w zamyśle obdarowania wszystkich dzieci w rodzinie. No i siebie samej. Schowałam jedną „Noc” wysoko na półkę, gdzie małe rączki nie sięgną. Zachowam jak najdłużej w idealnej formie, tak po prostu. Z zachwytu.

Jeśli ciekawią Cię nowości ze świata literatury i książkowe odkrycia małej Zoni - zapisz się do Klubu Marrudy. Na powitanie otrzymasz od nas rabat :)
ZAPISZ SIĘ DO KLUBU MARRUDY

Anna

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów
< /body>