12 miesięcy usypiania, czyli jak przeżyć z małym dzieckiem i nie zwariować?

Generalnie - jak w tytule. Ale czy da się nie zwariować? Na pewno te setki wieczorów, co do których miało się gigantyczne plany degustacji nieznanych jeszcze upłynnionych szczepów wina, nadrobienia mrówczej pracy czytania nowych skandynawskich kryminałów wysypujących się z Kindle'a, czy długodystansowych biegów w najnowszych butach do crossfitu... te wszystkie wieczory nadal pozostają w sferze marzeń. Odległych.

To, co zostało zrobione, tomilowy skok ewolucyjny w dziedzinie rozwoju emocjonalnego i osiągnięcia

dalajlamicznego pułapu cierpliwości.

Streściłam to dla Was w 12 punktach. 12 długich miesięcy. I brniemy dalej :D


ROZWÓJ EMOCJONALNY RODZICA W PROCESIE USYPIANIA DZIECKA. ROK PIERWSZY

1. Miesiąc. EUFORIA. Cóż za najpiękniejsza istota na świecie przytulona do twojego ramienia.

2. Miesiąc. ROZBAWIENIE. Mały, śmieszny, zmęczony wrzaskiem ludzik. Robi urocze grymasy przez sen.

3. Miesiąc. ODPRĘŻENIE. Nawet fajnie tak poleżeć z nim, jak już jest cicho i trzyma cię za palec.

4. Miesiąc. PRZYZWYCZAJENIE. Śpi. Wreszcie. Ok. Mogę teraz już odłożyć. Nie? No ok. Ponoszę jeszcze.

5. Miesiąc. ZDZIWIENIE. To już prawie pół roku, a to małe nadal nie chce samo spać?

6. Miesiąc. ZMĘCZENIE. To podobno lęk separacyjny i zaraz minie. Zacisnę zęby i będę przytulać, aż mocniej uśnie. Czyli do rana.

7. Miesiąc. ZŁOŚĆ. Ile to jeszcze będzie trwało i dlaczego nie mam nawet wieczoru dla siebie?

8. Miesiąc. ROZPACZ. Ile to jeszcze będzie trwało i dlaczego skończyło się moje życie?

9. Miesiąc. ZAŁAMANIE. Czyli już całe życie będę wieczorami leżeć z tym ssakiem przyssanym do mojego łokcia.

10. Miesiąc. WOŁANIE O RATUNEK. (teatralnym szeptem) Kochanie, nalej mi wina. Może wreszcie uda się wstać.

11. Miesiąc. WEWNĘTRZNA EMIGRACJA, czyli jak stworzyć w miesiąc 30 zwrotek wiersza jedenastozgłoskowcem leżąc codziennie całe wieczory obok dziecka i pisząc wzrokiem na suficie.

12. Miesiąc. WZROST KREATYWNOŚCI. Poszukiwania poduszki, która może imitować przytulającego rodzica. Poszukiwania szumiącej zabawki, która może imitować głos rodzica. Poszukiwania idealnej kompozycji mleka sztucznego/naturalnego/kleiku, które uśpią szybko i do rana.

Czyli początek drogi pełnej przygód z zasypianiem w ubraniu bez mycia zębów (ach, to życie na krawędzi...) i spontanicznie twórczych rozwiązań poruszania się ciszej niż Indianie na piasku.


To pisałam dla Was ja, MaMarruda.

Zdjęcie stąd: https://www.pexels.com

Anna

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów
< /body>